reklama  
 
  play  
Wtorek, 12 Grudnia w Radio Derf
 Playlista   Pomoc   Parametry Play
Bluesdelta
Play
jazz
Play
standard
Play
soul
Play
bluesrock
Play
polskiblues
-=-=-=-=-=-                    FROM MEMPHIS TO NORFOLK – ZBIÓR ARTYKUŁÓW PRZEDSTAWIAJĄCYCH SYLWETKI WCZESNYCH BLUESMANÓW Z DELTY MISSISIPI, ZAPRASZAMY DO LEKTURY !!!                    -=-=-=-=-=-                    
  
NOWOŚCI, Serwer bluesrock: Doyle Bramhall II - [2016] - Rich Man



RADIO DERF POLECA: Premiera płyty ``Koldfusion`` (Monomotiv + Aleksandra Siemieniuk)



RADIO DERF POLECA: Hard Times - [2016] - Siedem



NOWOŚCI, Serwer bluesrock: Tedeschi Trucks Band - [2016] - Let Me Get By



Bluesdelta
  Aktualnie: "- hello central give me 49"
jazz
  Aktualnie: "Weather Report - 8:30 - In a Silent Way"
standard
  Aktualnie: "B.B. King - Live At Winterland 12/8/67 - Don`t Answer The Door"
soul
  Aktualnie: "Burke, Solomon - Soul Alive! (Show Two) - Introduction To Encore"
bluesrock
  Aktualnie: "Duane Allman - An Anthology - The Allman Brothers Band / Dreams"
polskiblues
  Aktualnie: "Dr. Blues - In The Midnight Hour... - Let The Good Times Roll"
 
  menu  
aktualności
artykuły
download
festiwale
forum
From Memphis to Norfolk
galeria
koncerty
kontakt
linki nadesłane
o Radio Derf
reklama w Radio Derf
reportaże i wywiady
transmisje live
 
  reklama  
 
  partnerzy  
 
  odwiedzający  
 Wizyty:
start: 2007-07-03
 [2370555]  Wizyt łącznie
 [2649]  Wizyt dzisiaj
 
  reklama  
 
  reklama  
 
  statystyki  
 [272]  Zarejestrowanych użytkowników
 [0]  Zalogowanych

 [899]  Aktualności

 [7]  Koncertów
 [0]  Nieopublikowanych
 [7]  Archiwalnych

 [93]  Galerii

 [22]  Linków

 [0]  Postów RD

 [55]  Reportaży/Relacji

 [3]  Forum

 [120]  Tematów forum

 [2449]  Postów forum
 
  aktualności  
<< (899 dokumentów/strona 2 z 113/dokumenty 9-16) >>
ZAWODNIK MMA NA RAWA BLUES FESTIVAL!  
Autor: ania_sloneczko, 2017-09-07 10:52:48
Zawodnik MMA na Rawa Blues Festival!

Kris Barras będzie pierwszym od dekady brytyjskim artystą, który przerwie hegemonię Amerykanów podczas festiwalu Rawa Blues. Jest jedną z nadziei tego gatunku na Wyspach, talent i umiejętności potwierdził płytą „Lucky 13''. Album zebrał znakomite recenzje, cieszy się również dużą popularnością wśród brytyjskich fanów bluesa. Barras to nie tylko bluesman, ale również ... zawodnik MMA. Generalnie: barwna postać, której koncert z pewnością będzie dużym wydarzeniem jesiennego festiwalu w Katowicach.

Zawsze bliżej mi było do amerykańskiego bluesa
* rozmowa z Krisem Barrasem

To będzie Twój pierwszy koncert w Polsce...

Nie mogę się już doczekać! Zagranie na tak dużym festiwalu to wspaniała sprawa. Poszukałem w sieci trochę klipów z fragmentami koncertów Rawy Blues z poprzednich lat i byłem pod dużym wrażeniem. Hasło „największy festiwal bluesowy pod dachem'' przemawia do wyobraźni. Takie miejsca jak „Spodek'' wyzwalają w muzykach dodatkową energię na scenie. Naprawdę czekam z niecierpliwością na spotkanie z polską publicznością.

Gdybyś miał wskazać swoje inspiracje, wymieniłbyś...

Kiedy byłem młody i zaczynałem swoją przygodę z graniem, moje pierwsze kontakty z bluesem to muzyka Gary'ego Moore'a oraz B.B.Kinga. To były moje pierwsze, poważne inspiracje. Można powiedzieć, że oni wprowadzili mnie w świat bluesa. Później odkryłem takie postaci jak Steve Ray Vaughan, Freddy King, Albert King.

Czyli – pomijając Moore'a – bliżej Ci do Ameryki niż rodzimego bluesa.

Rzeczywiście, zawsze bardziej „siedziałem'' w amerykańskim bluesie. Słuchałem również sporo rzeczy, które zostały nagrane na Wyspach w latach sześćdziesiątych, ale jednak bliższe mi jest brzmienie bluesa zza Oceanu, zwłaszcza tego z południa.

Kiedyś Anglia była bluesową potęgą. Jak to wygląda obecnie z perspektywy bluesowego artysty?

Myślę, że sprawy idą w dobrym kierunku. Wciąż sporo osób chce słuchać bluesa, czy też bluesrocka. Na przykład płyty Joe Bonamassy osiągają sukcesy na listach przebojów, co przekłada się również na zainteresowanie muzyką innych artystów z tego gatunku.

Wierzysz w magię liczb?

(śmiech). Nie mam swojej szczęśliwej liczby. „Lucky 13'' to po prostu najlepsza płyta jaką dotychczas nagrałem, liczyłem na to, że przyniesie mi szczęście. I w sumie tak się stało, bo dzięki niej zyskałem wielu nowych odbiorców, zacząłem grać więcej koncertów. Płyta weszła na drugie miejsce listy Amazon Blues Charts oraz trzecie miejsce notowania iTunes. Komponuję już nowe utwory z myślą o kolejnym albumie. Ale nie chcę prezentować ich na żywo dopóki nie zostaną dopracowane w studiu.

Co jest dla Ciebie najważniejsze podczas pracy nad utworami?

Trudno wskazać jeden element. Dla mnie utwór jest ważny jako całość. Sporo gości, grających bluesa, czy bluesrocka skupia się na gitarowych popisach, solówkach, nie przykładając wagi do tekstu, czy fajnych melodii. To nie moja bajka. Jasne: gitarowe solo jest ważne, ale patrzę na daną kompozycję całościowo, dbam żeby melodia przykuwała uwagę, żeby dopracować partie wokalne.. Zależy mi na tym żeby słuchacz chciał później wrócić do niej.

Grasz bluesa, ale jesteś również zawodnikiem MMA. Przyznasz, że to oryginalne połączenie...

(śmiech). Sztuki walki pełniły zawsze ważną rolę w moim życiu. Można powiedzieć, że szły w parze z muzyką. Obecnie już nie walczę na ringach, czy w klatkach. Zajmuję się jedynie trenowaniem innych. Postawiłem teraz bardziej na karierę muzyczną.

Na zakończenie, zaproś proszę fanów bluesa na swój koncert w Katowicach...

Polscy fani bluesa! Sprawdźcie Kris Barras Band we wrześniu na Rawa Blues Festival. Będzie naprawdę mocny bluesrockowy show!

37. Rawa Blues Festival – rozkład jazdy
28 września - sala kameralna NOSPR, g. 22.00 – klinika gitarowa z Sonny Landrethem
29 września - sala koncertowa NOSPR, g. 19.30: Eden Brent, Dudek Big Band (po koncercie – klinika gitarowa z Sonny Landrethem w sali kameralnej).
30 września – Spodek
g. 11.00 – Mała Scena: Forsal, Rockomotive, Tandeta Blues Band, Hold Blues, Blackberry Brothers. Piotr Nowak Band, Adam Bartos, Hubert Szczęsny & Nie strzelać do pianisty
g. 15.00 – Duża Scena: Grzegorz Kapołka Trio, Sobo Blues Band (Izrael), Wes Gałczyński & Power Train, Pola Chobot & Adam Baran, Two Timer
Koncert finałowy: Kris Barras Band, Sonny Landreth, Tim Woodson & The Heirs of Harmony, Marcus King Band

Bilety na www.rawablues.com
 [0] komentarzy    skomentuj  
’Till I Find My Way Home. Nieznany wywiad z Brownie McGhee  
Autor: administrator, 2017-08-11 19:41:23
’Till I Find My Way Home. Nieznany wywiad z Brownie McGhee . Blues Access nr. 26, lato 1996

by Tim Schuller

W zachodniej części Cleveland w stanie Ohio, stoi fabryka, w której w 1973 roku montowano podwozia autobusów, ciężarówek i dżipów. Pracowało w niej 1200 robotników. W lutym owego roku dwóch z nich przeprowadziło wywiad z Brownie McGhee.
Rozmawiali wiele godzin, zafascynowani wartką i barwną historią Browniego.
McGhee zmarł na raka 16 lutego 1996. Jego opowieść przez lata pozostawała niepublikowana – dziś przedstawiamy ją Państwu.
Brownie McGhee i Sonny Terry zwykli kończyć występ piosenką „Find My Way Back Home”. Słowa refrenu „Walk on, walk on. I’m gonna keep on walkin’ till I find my way back home” powtarzali coraz to ciszej i ciszej, a głosy ich malały i więdły, jakby oddalali się wędrując w stronę odległego horyzontu. Po jednym z takich koncertów, w Smiling Dog Saloon w Cleveland, McGhee zgodził się na udzielenie wywiadu.
Następnego dnia dwaj robotnicy odłożyli narzędzia, wsiedli do wagonu zatłoczonej kolejki i pojechali do sklepu, gdzie wypożyczano sprzęt elektryczny. Wypożyczyli reel-to-reel magnetofon szpulowy, który ważył niewiele mniej od samego wagonu i tak obładowani udali się do hotelu, gdzie zatrzymał się McGhee.
Brownie wiedział, że nie ma do czynienia z licencjonowanymi dziennikarzami, a jednak serdecznie przyjął gości. Odpowiadał szczerze i ciepło, nie lekceważąc rozmówców, doceniając celne pytania, cierpliwie zaś znosząc oklepane.

c.d. w dziale Artykuły
 [0] komentarzy    skomentuj  
10 pytań do Honeyboya Edwardsa. Blues Access, lato 1998.  
Autor: administrator, 2017-08-11 19:41:07
10 pytań do Honeyboya Edwardsa. Blues Access, lato 1998.

by Steve Braun

Ma już osiemdziesiąt trzy lata i od dawna nie kroczy ścieżkami, które za młodu prowadziły go tropami bluesa od miasta do miasta, z koncertu na koncert. Dziś David ''Honeyboy'' Edwards tylko kilka razy do roku opuszcza swoje chicagowskie mieszkanie, pakuje Gibsona do sfatygowanego futerału, naznaczonego śladami wielu podróży i wyrusza na Południe, lub jeszcze dalej – do Europy, by zagrać przed publicznością bluesowego festiwalu.
Są bluesmani bogatsi od niego, są i tacy, którzy zaszli wyżej, ale jedynie niewielu ze współczesnych może poszczycić się podobną jemu historią, nikt chyba nie obcował tak blisko z wielkimi postaciami bluesa i nie sięgnął tak głęboko do źródeł tętniącego pierwotną siłą bluesa Delty.

Honeyboy, obok Sona House'a, Williego Browna i Muddy'ego Watersa, jeden z pierwszych bluesmanów, których muzykę nagrał Allan Lomax podczas swojej podróży po Delcie w 1941 i 1942 roku, w minionych latach nagrał niewiele płyt. Nie pociągały go studia nagrań. Był zawsze wolnym duchem, nie zatrzymywał się nigdzie na dłużej, był stale w trasie, podczas gdy jego sławniejsi rówieśnicy wybierali spokojną egzystencję z miastach Północy – Chicago i Detroit.

c.d. w dziale Artykuły
 [0] komentarzy    skomentuj  
SAM CHATMON. OSTATNI Z MISSISSIPPI SHEIKS, Blues Revue, Winter 1994  
Autor: administrator, 2017-08-11 19:40:49
SAM CHATMON. OSTATNI Z MISSISSIPPI SHEIKS, Blues Revue, Winter 1994

by Jas Olbrecht

W latach 30-tych półki sklepów muzycznych, jak Ameryka długa i szeroka, uginały się pod płytami Mississippi Sheiks. Podbili oni serca rodaków swojską liryką i string-bandowymi aranżacjami, czerpanymi z utworów wędrownych minstreli, ragtime'u, country-bluesa i melancholijnych pieśni hillbilly.
Zespół stworzyła rodzina Chatmonów, mieszkająca osiemnaście mil na zachód od Bolton w stanie Mississippi. Henderson Chatmon, utalentowany skrzypek i były niewolnik miał całe stada dzieci. ''Tatko miał trzy żony – wspomina jego syn Sam w notce do wydanej przez Rounder ''Sam Chatmon's Advice'' – moja matka urodziła ich najmniej, jedynie trzynaścioro. Tatko wspominał, że ma wszystkich razem sześćdziesięcioro, ale musiał liczyć i te, które miał na boku, w tym Charleya Pattona''. Henderson utrzymywał bowiem, że w latach 90-tych łączył go romans z matką Charleya – Annie Patton...

c.d. w dziale Artykuły
 [0] komentarzy    skomentuj  
JOHN HENRY  
Autor: administrator, 2017-08-11 19:40:31
JOHN HENRY

Dziś na naszych łamach nie gości Aleksiej Stachanow, ale sławny John Henry, ulubiona postać Naczelnego, o której śpiewał dziś Big Bill Bronzy.

John Henry to ludowy bohater słynny z potężnej siły. Budował kolej na z Chesapeake do Ohio, poprzez góry i bezdroża Ameryki. Kiedy właściciel linii zbudował młot parowy, by zastąpić nim załogę czarnych budowniczych, John Henry stanął do pojedynku z maszyną. Zwyciężył, ale padł martwy. Jego domniemany grób był przez lata miejscem pielgrzymek czarnych robotników.

Historia Johna Henry'ego wpisała się w nurt walki z uprzemysłowieniem i lekceważeniem człowieka w rosnących w siłę, nastawionych na zysk kompaniach. Jak powiadają legendy John Henry urodził się z młotem w dłoni. Przyszedł na świat w niewoli w latach 40 lub 50-tych XIX wieku, by po Wojnie Secesyjnej już jako wolny człowiek pracować na kolei. Był prawdziwym olbrzymem, o ogromnej sile i wielkim apetycie. Obdarzony był pięknym barytonem, miał też zachwycająco grać na banjo. Swoim wielkim młotem wbijał w skałę stalowy świder, wykuwając tunele. Kiedy budowniczym kolei drogę zagrodziła szeroka na milę góra Big Bend Mountain, postanowili przekuć się przez jej podstawę. Tysiąc mężczyzn przez trzy lata drążyło górę, setki oddało życie, a ich groby znajdują się u stóp zbocza, tuż przy torach, które budowali. Oddał życie i John Henry, a jego los stał się symbolem hartu ducha i godności, jakich nie pozbawi człowieka żaden system...

c.d. w dziale Artykuły
 [0] komentarzy    skomentuj  
''Sometimes a man has to sing a blues''. Reportaż z Zimbabwe  
Autor: administrator, 2017-08-11 19:40:09
''Sometimes a man has to sing a blues''. Reportaż z Zimbabwe

by Jarek Sępek

Zasiadłem w ciemnym wnętrzu, przy szklaneczce patrząc na czterech dziarskich staruszków przygotowujących instrumenty na scenie. Wokół niewielu ludzi, Book Café przy Fife Street, wspiąłem się tu po schodach na dach nad sklepami. Na ogłoszeniu zobaczyłem ''Luck Street Blues'', wszedłem do środka...
Cały dzień włóczyłem się ulicami Harare, stolicy Zimbabwe, bez celu, podglądałem mieszkańców. Ciągle będąc w zawieszeniu, w drodze. Trafiłem wreszcie do knajpy, gdzie z czapka leżąca na stole, przy szklaneczce piwa, zaparty ramionami w postrzępionych rękawach, wsłuchiwałem się w leniwe dźwięki, trochę już przysypiając.

I wtedy skończyli z jazzem, gitarzysta wstał z krzesła, wyczekał aż zostaną przełknięte ostatnie kęsy kolacji, podszedł do mikrofonu i głębokim, miękkim i spokojnym głosem powiedział, jakby wieścił skrywaną w sercu życiową prawdę – ''Ones in a while man has to sing a blues'' - po czym uderzył w struny swej gitary, wydobywając dźwięk wibrujący w uszach, trafiający wprost do wnętrza. Coś o miłości, złamanym sercu i o tym, ze życie toczy się dalej. Głęboki głos wypełniał sale, a palce tańczyły na gryfie rozgrzewając go do czerwoności.

c.d. w dziale Artykuły
 [0] komentarzy    skomentuj  
''Na rozstaju dróg. Muzycy w walce z uzależnieniem'', Blues Revue, lato 1999  
Autor: administrator, 2017-08-11 19:39:48
Na rozstaju dróg. Muzycy w walce z uzależnieniem. Blues Revue, lato 1999

by Art Tipaldi

Największe faux pas w całym moim życiu popełniłem jakieś cztery lata temu, kiedy przymierzałem się do wywiadu z Mattem ''Guitar'' Murphy'm w miejscowym klubie. Nie wiedząc za bardzo jak zacząć rozmowę z tą żywą legendą, zaproponowałem, że postawię mu piwo. Spojrzenie, którym mnie zmierzył mówiło wszystko: ''Nic o mnie nie wiesz, synu''. Usunąłem się zmieszany. Tyle wyszło z wywiadu.

Jak mogłem się tak pomylić? A ''Canned Heat'', ''Hey Bartender'', ''One Bourbon, One Scotch, One Beer''? We wszystkich tych utworach śpiewa się wciąż o alkoholu. Pewny byłem, że postawienie drinka to najlepsza droga do przełamania pierwszych lodów.

Tego wieczoru pojąłem, że wielu bluesmanów odważyło się przezwyciężyć uzależnienie od alkoholu i narkotyków. Walcząc z trawiącymi duszę demonami, rzucili alkohol albo narkotyki, a niektórzy w ogóle odstąpili od wszelkich używek...

c.d. w dziale Artykuły
 [0] komentarzy    skomentuj  
NA ANTENIE RADIA DERF: LOUISIANA RED  
Autor: administrator, 2017-08-11 19:38:02
NA ANTENIE RADIA DERF: LOUISIANA RED

Louisiana Red gitarzysta, harmonijkarz i wokalista bluesowy z Alabamy, to jeden z tych tułaczy bluesa, którzy koleje swojego niełatwego życia przekuwają w poruszającą muzykę. Nie ostatni z pewnością, zbyt wielu znam bluesmanów, którzy i u nas za miłość do muzyki płacili biedą i bezdomnością.
Muzyka Louisiana Reda, a właściwie Iversona Mintera, bo tak brzmi jego prawdziwe nazwisko, namiętna, spontaniczna i bardzo osobista, sięga samych korzeni bluesa, przypominając pieśni wędrownych griotów. Pobrzmiewają w niej echa z czasów Muddy'ego Watersa, Lightnin‘ Hopkinsa, Elmore'a Jamesa, czy Arthura Crudupa. Red sięga zarówno po tradycyjnego, akustycznego bluesa, jak i intensywne, elektryczne brzmienie Chicago. Wokół jego postaci narosło wiele legend, wątpliwa jest nawet data jego urodzenia, bo Red prawdopodobnie zawyżył swój wiek, starając się zaciągnąć do armii.
Niedawno na polskim rynku ukazała się najnowsza płyta Reda ''Back To The Black Bayou'' nagrana w Juke Joint Studio w norweskim Notodden wraz Little Victorem, producentem płyty, i jego zespołem, oraz występującymi gościnnie Kimem Wilsonem, Bobem Corritore i Davem Maxwellem. Jakie koleje losu ukształtowały tę pełną wyrazu i głęboko emocjonalną muzykę?

c.d. w dziale Artykuły
 [0] komentarzy    skomentuj  
<< (899 dokumentów//strona 2 z 113/dokumenty 9-16) >>
 
  kalendarium  
Dziś jest: 2017-12-12
99 lat temu...
1918.12.12 W Cordele w stanie Georgia urodził się Joe Williams, wybitny wokalista bluesowy i jazzowy, wieloletni solista Counta Basiego. Zm. 29 marca 1999

89 lat temu...
1928.12.28 W Donaldsonville w Luizjanie urodził się Lonesome Sundown wł. Cornelius Green, wokalista i gitarzysta bluesa i zydeco, muzyk Cliftona Cheniera i Excello Records. Zm. 23.04.1995

30 lat temu...
1987.12.12 W Lafayette w stanie Luizjana zmarł Clifton Chenier, wokalista, akordeonista i harmonijkarz, zwany Królem Zydeco. Przeżył 62 lata.

70 lat temu...
1947.12.12 w Katowicach urodził się Rafał Rękosiewicz - śląski klawiszowiec, poeta i kompozytor, współpracownik m.in. Tadeusza Nalepy, Martyny Jakubowicz, Irka Dudka, Jana Skrzeka, Dżemu i Cree.
  
  szukaj  


[również w treści]
 
 
  logowanie  

Nie jesteś zalogowany/-a

login: 

hasło: 




Nie pamiętam hasła

Zarejestruj się

 
  reklama  
 
  najnowsze  
Powered by PHP, Copyright (c) 2007-2017 ..::bestyjek::..