| Wizyty:
start: 2007-07-03
[384501]
Wizyt łącznie
[189]
Wizyt dzisiaj |
| |
|
<<
(1 dokumentów/strona 1 z 1/dokumenty 1-1)
>>
|
|
WIELKA MIGRACJA |
| Autor: administrator, 2010-03-03 00:05:25 |
WIELKA MIGRACJA
Świat nie usłyszałby o Muddy’m Watersie ani Howlin’Wolfie, gdyby nie Wielka Migracja. W latach 1910-1960, rok w rok pociągi unosiły na Północ tysiące czarnych robotników, poszukujących chleba i godnego życia. Południe opuściło w sumie prawie osiem milionów Afroamerykanów, przynosząc ze sobą na Północ własną oryginalną kulturę. Dzięki migrantom z Mississippi i Alabamy Chicago i St. Louis stały się światowymi stolicami bluesa. Co spowodowało tak wielkie przemiany?
Afroamerykanie zaczęli wyjeżdżać na Północ i Zachód już w 1910 roku. W tym właśnie roku plaga owadów (sławetnych ‘boll-weevil) spustoszyła pola bawełny doprowadzając do ruiny wielu czarnych dzierżawców. Nie mogąc spłacić długów uciekali nocą z całymi rodzinami.
Uciekali przed rasizmem i nędzą, poszukując lepszych szkół dla dzieci i pracy w rozkwitającym w miastach przemyśle. A że najtańsze były bilety do Chicago – tam właśnie kierowała się większość migrantów. Zamożniejsi, albo bardziej zdeterminowani, osiedlali się w Detroit, Nowym Jorku, St. Louis czy Cleveland, konkurując o pracę z emigrantami z Europy i irlandzkimi robotnikami. Nic dziwnego, że obie te grupy pozostają do dziś zwaśnione. Pierwsi wyjeżdżali młodzi mężczyźni, a ci, którym się powiodło ściągali na Północ tłumy krewnych i sąsiadów. Wielkie stocznie, masarnie i stalownie wysyłały na Południe werbowników, którzy zwozili do miast niewykwalifikowanych, a więc śmiesznie tanich czarnych robotników.
Przed wojną secesyjną na Południu mieszkało aż 90% czarnych Amerykanów. Nie trzeba dodawać, że poza Nowym Orleanem, Harlemem czy Memphis niemal wszyscy czarni żyli wówczas na wsi. Zwycięstwo Północy niewiele zmieniło, większość byłych niewolników pozostała w rodzinnych wioskach. Dopiero rozkwit przemysłu otworzył przed nimi nowe szanse. Wybuchła I wojna światowa, biali robotnicy wyjechali na front, emigranci z Europy przestali napływać, a w fabrykach zabrakło rąk do pracy. Czarna siła robocza była na wagę złota.
Tych, którzy się jeszcze wahali pchnął na Północ kolejny dopust boży – w 1927 Mississippi wylała pozbawiając setki tysięcy Afroamerykanów domów i widoków na przyszłość. Na dodatek w 1915 powołano ponownie do życia Ku-Klux-Klan i przez Południe przetoczyła się fala linczów.
Na Północy zaczęły powstawać pierwsze wielkie skupiska czarnych, a chicagowska South Side stała się czarną stolicą Ameryki. Rodziła się nowa, miejska kultura, która dała początek elektrycznemu urban bluesowi. Powstawała czarna klasa średnia, a dzieci zaczęły się kształcić.
Gdy wybuchła II wojna w Kalifornii ruszył pełną parą przemysł zbrojeniowy. Dziesiątki tysięcy czarnych robotników wyjechało na Zachód podejmując dobrze płatną pracę w stoczniach i fabrykach amunicji. Do fabryk Północy ruszyła kolejna fala migracji – wyjechało wówczas ponad 5 milionów Afroamerykanów. Większość z nich już wcześniej opuściła prowincję i pracowała w fabrykach Południa. Powojenny boom przemysłowy, wprowadzenie maszyn rolniczych i zamieszki rasowe zwieńczone zamordowaniem Martina Luthera Kina, tylko przyspieszyły migrację.
Dziś prawie 80% Afroamerykanów żyje w miastach. Nie wszystkim jednak powiodło się na Północy. Biali robotnicy znienawidzili konkurentów. W miastach brakowało mieszkań i nowi przybysze zmuszeni byli zajmować najgorsze, na pół zrujnowane dzielnice. W centrach miast powstały getta, z których lepiej wykształceni czarni próbowali wyrwać się do przedmiejskich domków. Biali wszczynali zamieszki i rzucali bomby, a czasem w proteście masowo wyprowadzali się, nie życząc sobie sąsiedztwa ‘czarnuchów’. Opuszczone przez nich dzielnice biedniały w oczach, ceny domów spadały, właściciele przestawali naprawiać cieknące krany i nieczynne przewody, szkołom drastycznie zmniejszano dotację, parki marniały – powstawały nowe getta, podobne do tych, w których działał Barack Obama.
Kiedy na początku lat 70-tych przemysł ciężki podupadł wielu czarnych robotników znalazło się bez pracy i perspektyw. Ich dzieci dorastały w czarnych gettach, rosła przestępczość, szerzyło uzależnienie od narkotyków. W trosce o przyszłość dzieci część Afroamerykanów (na czele z Magic Slimem) opuściła Północ. Niektórzy szukali szczęścia na Zachodnim Wybrzeżu, inni powrócili na Południe, gdzie wciąż żyli ich krewni a dzieci mogły poznać swoje korzenie. W czasie ich nieobecności zelżał rasizm, a przed czarnymi otworzyły się możliwości godnej pracy. Wraz z powracającymi odradzać zaczęła się kultura a oczy muzycznego świata ponownie zwróciły na Mississippi. Ciekawe ile jeszcze samorodnych talentów objawi nam ta ziemia.
by_ingeborg
foto: ''South Side'' z cyklu ''Portrait of Black Chicago'' by John H. White http://www.archives.gov
|
[0] komentarzy
skomentuj
|
|
Twój komentarz zostanie dodany po zaakceptowaniu przez moderatora
|
| |
|
|
| |
<<
(1 dokumentów/strona 1 z 1/dokumenty 1-1)
>>
|
| | |
|
Dziś jest: 2010-09-10 | | 85 lat temu... | | 1925.09.10 W Nowym Orleanie w stanie Luizjana urodził się Roy Brown, pianista bluesowy. Zmarł 25 maja 1981 r. | | | | | |
|