reklama  
 
  play  
Piątek, 18 Września w Radio Derf
 Playlista   Pomoc   Parametry Play
Bluesdelta
Play
jazz
Play
standard
Play
soul
Play
bluesrock
Play
polskiblues
-=-=-=-=-=-                    FROM MEMPHIS TO NORFOLK – ZBIÓR ARTYKUŁÓW PRZEDSTAWIAJĄCYCH SYLWETKI WCZESNYCH BLUESMANÓW Z DELTY MISSISIPI, ZAPRASZAMY DO LEKTURY !!!                    -=-=-=-=-=-                    
  
NOWOŚCI : Pat Metheny - (2020) - From This Place











NOWOŚCI : Tedeschi Trucks Band - [2019] - Signs



Bluesdelta
  Aktualnie: "Blind Willie McTell - Statesboro Blues - The Early Years : 1927 - 1935 - Disc 3 - Weary Hearted Blues"
jazz
  Aktualnie: "Krzysztof Scieranski - The Colors - Afrykan Blues - Footprintsski"
standard
  Aktualnie: "Junior Kimbrough&Charlie Feathers - Not The Same Old Blues Crap 2 - I Feel Good Again"
soul
  Aktualnie: "Marvin Gaye - In Our Lifetime - Funk Me"
bluesrock
  Aktualnie: "Black Crowes - By Your Side - Virtue And Vice"
polskiblues
  Aktualnie: "Around The Blues - Future Memories - All,or nothing at all"
 
  menu  
aktualności
artykuły
download
festiwale
forum
From Memphis to Norfolk
galeria
koncerty
kontakt
linki nadesłane
o Radio Derf
reklama w Radio Derf
reportaże i wywiady
transmisje live
 
  reklama  
 
  partnerzy  
 
  odwiedzający  
 Wizyty:
start: 2007-07-03
 [5538012]  Wizyt łącznie
 [771]  Wizyt dzisiaj
 
  reklama  
 
  reklama  
 
  reklama  
 
  statystyki  
 [283]  Zarejestrowanych użytkowników
 [1]  Zalogowanych

 [915]  Aktualności

 [7]  Koncertów
 [0]  Nieopublikowanych
 [7]  Archiwalnych

 [93]  Galerii

 [21]  Linków

 [0]  Postów RD

 [55]  Reportaży/Relacji

 [3]  Forum

 [120]  Tematów forum

 [2449]  Postów forum
 
  artykuły  
<< (1 dokumentów/strona 1 z 1/dokumenty 1-1) >>
GIVE MY POOR HEART EASY. WYWIAD Z MARTHĄ DUNBAR  
Autor: administrator, 2011-05-03 17:00:40
GIVE MY POOR HEART EASY. OPOWIEŚĆ MARTHY DUNBAR

By William Ferris

Martha i Scott Dunbarowie żyli na brzegu Lake Mary, dwadzieścia mil na zachód od Woodville w Wilkinson County. Jezioro powstało po wielkiej powodzi, kiedy Mississippi zmieniła bieg, porzucając dawne koryto. Lake Mary słynie ze swoich ryb. Scott Dunbar spędził nad jego brzegami większość życia, wożąc łodzią amatorów wędkowania i grając na miejscowych zabawach. Dunbar był pieśniarzem, który komponował i śpiewał bluesy. Jedną z jego najbardziej wyjątkowych pieśni była cante-fable – muzyczna opowieść o młodzieńcu, który zalecał się do swojej ukochanej. Szukając do niej dostępu, spoił jej rodziców kukurydzianą whisky, a kiedy zasnęli, zakradł się do niej nocą.

Dunbar był także utalentowanym gawędziarzem, którego opowieści znakomicie opisywały życie czarnego kościoła, perypetie białych wędkarzy i wojskowych z Camp Shelby w Mississippi. Dowcip ułatwiał Dunbarowi przetrwanie, a z jego opowieści bije zarówno humor, jak i patos, podobnie jak ze wspomnień jego żony Marthy. Wywiad z nimi zarejestrowano latem 1968 roku w rodzinnym domu Dunbarów.

„Moja matka miała na imię Martha. Nosiła nazwisko Patrick od urodzenia aż do śmierci. Nigdy nie wyszła za mąż. We dwie z babcią wychowywały mnie i siostrę. Kiedy podrosłyśmy nie było komu orać. Widzicie, w tamtych czasach każdy musiał sam gospodarzyć na swoim. Moja siostra uciekła do Nowego Orleanu, a ja zaprzęgłam muły i poszłam orać. Robiłam w polu dobre cztery lata. Sama jedna poradziłam wszystkiemu.

Kiedy spotkałam Scotta został sam z dwiema córkami. Rozszedł się z żoną Była córką mojego przyrodniego brata. Chciałam zabrać dzieci do siebie. Prosiłam, żeby pozwolił mi zabrać dziewuszki i je odchować, ale nie przystał na to. „Twoja wola, ale pozwól im zostać ze mną choć kilka tygodni” – prosiłam.

Zgodził się. A kiedy po nie przyszedł, zaczęły płakać. Ja też płakałam, bo nie chciałam się z nimi rozstawać. Pojechałam do Scotta i zostałam z dziećmi przez tydzień. Ale ludzie zaczęli gadać. Zapytałam Scotta: „Co zamierzasz zrobić? Nie chcesz oddać mi dzieci, a ja nie będę mieszkać z chłopem bez ślubu”.

18 września 1944 roku pojechaliśmy do Woodville i pobraliśmy się. Nie kochałam Scotta. Lubiłam go. Tylko tyle. Wyszłam za niego, żeby być blisko dzieci. Ale nie mogłabym trafić na lepszego męża. Taka jest prawda. Jest dobrym człowiekiem i zawsze był dla mnie dobry. Mogłam poślubić kogoś przystojniejszego, albo lepiej wykształconego, ale taki zbiłby mnie i wrzucił do rzeki, bo czasami bywam naprawdę marudna.

Miałam pięćdziesiąt lat, kiedy się pobraliśmy, a Scott trzydzieści siedem. Chodził wszędzie i gadał: „Moja staruszka to, moja staruszka tamto”, a ja mu na to „Chłopie, spójrz no w lustro na tą swoją siwą brodę”.

Scott ma już sześćdziesiąt pięć lat, ale nie chcą mu przyznać emerytury. Wstyd, mówię wam. Ci, co na nią nie zasługują, dostają. Ludzie kłamią i dostają rentę, a on mówi prawdę i nie dostał nic. Tak właśnie u nas jest.

Och, za młodu w nie było mi łatwo. Orałam jak tydzień długi, a w soboty jeździłam z Woodstock do Woodville po racje na cały tydzień. Wyjeżdżałam w sobotę przed świtem, zabierałam mój przydział, wracałam, karmiłam muła, zaprzęgałam go i orałam aż do zmierzchu. Tak było. Mam świadków – zapytajcie kogo chcecie, białego czy czarnego. Prowadziłam zaprzęg w górę i dół Gin Place Hill, nawet mężczyźni tak nie umieli. Teraz boję się koni. Patrzę na takiego i dziwię się, jak mogłam go dosiadać. Dziś już bym się nie odważyła. Spytajcie ludzi. Powiedzą wam, jak radziłam sobie z końmi. Chłopcy mnie nie znosili. Żyłam jak chłopak, nie dawałam im się do siebie dobierać. Kiedy boss kazał im naprawić ogrodzenie, albo spędzić bydło, musiałam to robić za nich. Nie buntowałam się. Zaprzęgałam konia i brałam się za robotę. Powinnam ich za to znienawidzić, ale nie dbałam o to. Cieszyłam się, że uczę się czegoś nowego. Im więcej człowiek umie, tym bardziej jest niezależny. Nic mnie nie mogło zatrzymać. I nadal by tak było, gdyby nie moje kolana. Nie są już takie jak dawniej.

Nigdy w życiu nie wdałam się w bójkę. Sędziego widziałam tylko wtedy, kiedy płaciłam podatki albo brałam ślub. Kilku moich znajomych siedziało za kratkami. Prosili, żebym ich odwiedzała, ale powiedziałam im, że nie przestąpię progu więzienia, chyba że mnie tam zamkną, a tego, wierzcie mi, unikałam jak ognia. Scott chyba też nigdy nie był w więzieniu.

Miałam dobre życie, bo nigdy nie lękałam się pracy. Wiecie, ile zarabiałam z początku? Trzydzieści centów dziennie. Kiedy dostałam pięćdziesiąt, czułam się jak bogacz. Kopałam motyką i nosiłam wodę. Pamiętam, że któregoś dnia moja siostra i ciotka Nettle poszły do kościoła i wróciły w nowych sukienkach. Ja też taką chciałam .”Mamusiu, mi też dadzą taką ładną sukienkę?” pytałam. „Twoja siostra na nią zapracowała”.

Miałam kuzyna, kapitana Jonesa. Był biały i miał wielką farmę. Nazywałam go swoim kuzynem. Zaprzęgłam klacz i powiedziałam „Mamo, jadę do sklepu”. „A niby po co?” „Tak tylko, popatrzeć”.
Poszłam do pana Jonesa i powiedziałam „Kapitanie, siostra i Nettie dostały jedwabne sukienki. Ja też bym taką chciała, ale nie mam pieniędzy”. „Idź i powiedz, żeby dali ci ile ci trzeba”. Poszłam i dostałam sukienkę. Mama zapytała „Gdzieś ty była?” „Poszłam do kapitana Jonesa po pieniądze na sukienkę. Odpracuję je”.

Umiałam na wszystko sama zarobić. Potrafiłam zebrać dwieście funtów bawełny dziennie. Pracowałam i byłam z tego dumna. Chciałabym, żeby młodzi umieli dziś tyle co ja.

tłum. by_ingeborg

William Ferris, “Give My Poor Heart Ease: Voices of the Mississippi Blues”, UNC Press Home, 2009
Foto: by William Ferris, tamże
 [0] komentarzy    skomentuj  
<< (1 dokumentów/strona 1 z 1/dokumenty 1-1) >>
 
  kalendarium  
Dziś jest: 2020-09-18
50 lat temu...
1970.09.18 W Londynie zmarł Jimi Hendrix, kultowy amerykański gitarzysta i wokalista, jedna z najwybitniejszych postaci w historii rocka.

23 lat temu...
1997.09.18 w L.A. zmarł 77-letni Jimmy Witherspoon, wokalista jazzowy i shouter jump-bluesowy.
 
  reklama  
 
  szukaj  


[również w treści]
 
 
  logowanie  

Nie jesteś zalogowany/-a

login: 

hasło: 




Nie pamiętam hasła

Zarejestruj się

 
  reklama  
 
  najnowsze  
Powered by PHP, Copyright (c) 2007-2020 ..::bestyjek::..