reklama  
 
  play  
Sobota, 23 Września w Radio Derf
 Playlista   Pomoc   Parametry Play
Bluesdelta
Play
jazz
Play
standard
Play
soul
Play
bluesrock
Play
polskiblues
-=-=-=-=-=-                    FROM MEMPHIS TO NORFOLK – ZBIÓR ARTYKUŁÓW PRZEDSTAWIAJĄCYCH SYLWETKI WCZESNYCH BLUESMANÓW Z DELTY MISSISIPI, ZAPRASZAMY DO LEKTURY !!!                    -=-=-=-=-=-                    
  
NOWOŚCI, Serwer bluesrock: Doyle Bramhall II - [2016] - Rich Man



RADIO DERF POLECA: Premiera płyty ``Koldfusion`` (Monomotiv + Aleksandra Siemieniuk)



RADIO DERF POLECA: Hard Times - [2016] - Siedem



NOWOŚCI, Serwer bluesrock: Tedeschi Trucks Band - [2016] - Let Me Get By



Bluesdelta
  Aktualnie: "Alan Lomax - Negro Prison Blues&Songs - Negro Prison Blues&Songs 19 - My Baby Got To Go"
jazz
  Aktualnie: "Marcus Miller - Master of all trades CD2 - Miles Medley:-Nikki`s Groove-Teen Town-Porgy Solo"
standard
  Aktualnie: "Tad Robinson - Blues Down Deep: Songs of Janis Joplin - Move Over"
soul
  Aktualnie: "Ray Charles - Selection of Ray Charles De Luxe - Let`s Go Get Stoned"
bluesrock
  Aktualnie: "Bad Company - Merchants Of Cool - Deal With The Preacher"
polskiblues
  Aktualnie: "Breakout - 01 - Czy zgadniesz"
 
  menu  
aktualności
artykuły
download
festiwale
forum
From Memphis to Norfolk
galeria
koncerty
kontakt
linki nadesłane
o Radio Derf
reklama w Radio Derf
reportaże i wywiady
transmisje live
 
  reklama  
 
  partnerzy  
 
  reklama  
 
  odwiedzający  
 Wizyty:
start: 2007-07-03
 [2151097]  Wizyt łącznie
 [2027]  Wizyt dzisiaj
 
  reklama  
 
  reklama  
 
  statystyki  
 [271]  Zarejestrowanych użytkowników
 [0]  Zalogowanych

 [898]  Aktualności

 [7]  Koncertów
 [0]  Nieopublikowanych
 [7]  Archiwalnych

 [93]  Galerii

 [22]  Linków

 [0]  Postów RD

 [55]  Reportaży/Relacji

 [3]  Forum

 [120]  Tematów forum

 [2449]  Postów forum
 
  artykuły  
<< (1 dokumentów/strona 1 z 1/dokumenty 1-1) >>
GITARA MUSI ŚPIEWAĆ! SONNY LANDRETH  
Autor: ingeborg, 2012-07-04 18:46:28
GITARA MUSI ŚPIEWAĆ! SONNY LANDRETH

Czy jakaś gazeta nie robiła wywiadu z Sonnym Landrethem? 61-letni gitarzysta należy do ścisłej czołówki amerykańskiej sceny, grywa z Erikiem Claptonem i Joe Satrianim. Nagrał 11 płyt, wystąpił na ponad 50. Muzycy przyznają, że jest jednym z najlepszych żyjących gitarzystów slide, krytycy chwalą teksty i kompozycje. Nie zawsze tak było. Sonny Landreth przez większość życia pozostawał w undergroundzie. Na sukces musiał czekać przeszło 40 lat.

Choć Landreth urodził się w Canton w Missisipi, jego muzykę ukształtowała kultura Luizjany. 1 lutego 1951, kiedy przyszedł na świat, Ameryka przeżywała gospodarczy boom. Przed przedsiębiorczymi Południowcami świat stanął otworem. Canton szybko stało się za ciasne dla ojca Sonny’ego. Kiedy dzieci podrosły, wyjechał z rodziną do Jackson, a później dalej, do Luizjany. Zamieszkali w Lafayette, dwie godziny drogi od Nowego Orleanu.
„To był opatrznościowy krok – wspomina wiele lat później Sonny – nie macie pojęcia, ile razy dziękowałem tacie, że nas tu przywiózł”.

Luizjana, w której dorastał Sonny była prawdziwym kulturalnych tyglem. Kultura Kreoli spotykała się tu z tradycjami hiszpańskich i anglosaskich osadników i przybyszów z Karaibów. Nowy Orlean promieniował jazzem i fortepianowym bluesem, na południu kwitły cajun i zydeco. Sonny chłonął je wszystkie. „Zawsze kochałem muzykę – opowiada – mój starszy brat przynosił do domu tony płyt. Słuchaliśmy Elvisa Presleya, Scotty’ego Moore’a, Wesa Montgomery’ego i Cheta Atkinsa.”

W szkole w Lafayette muzyka klasyczna przeplatała się z jazzem. W wieku 10 lat Sonny zaczął się uczyć gry na trąbce, po kilku latach rzucił ją jednak dla elektrycznej gitary. „Nauka gry na trąbce miała mi w przyszłości wiele dać – wspomina – gra na instrumencie dętym wymusza inne podejście do frazy – przed każdą z nich musisz zrobić pauzę na wzięcie oddechu. Podobnie frazuje dziś Robben Ford, i on w dzieciństwie zaczynał od saksofonu... U mnie nakłada się na to jeszcze nowoorleańskie synkopowanie. Moja gra to gitarowa wersja muzyki granej na tarze”.

Sonny miał 13 lat, kiedy odkrył muzykę Cheta Atkinsa, białego gitarzysty country zainspirowanego stylem Django Reinhardta. „Chet traktował gitarę jak instrument solowy, wydobywał z niej równocześnie melodię, rytm i linię basu. Jego styl zainspirował mnie na długie lata” – wspomina. Na jednej ze szkolnych potańcówek poznał rok młodszego Dave’a Ransona, swojego przyszłego basistę i wieloletniego przyjaciela. „Ja i Dave byliśmy nierozłączni. Wymienialiśmy się płytami, jamowaliśmy w bluesowych klubach, słuchaliśmy Claptona i Jimiego Hendrixa, a latem dorabialiśmy w sklepie muzycznym. Wszystkie dzieciaki z Lafayette marzyły, żeby tam pracować” – wspomina.

Choć rówieśnicy Sonny’ego słuchali rock’n’rolla, on i Ranson poszli w zupełnie innym kierunku. „W szkole średniej odkryłem B.B. Kinga i wielkich gitarzystów Delty – opowiadał Sonny reporterowi Los Angeles Times – nie potrafię wyrazić, jak wielkie wrażenie zrobił na mnie gitarowy blues. Nie widziałem wówczas slide’u na oczy, jedynie o nim czytałem, ale jego śpiewne, bliskie wokalowi brzmienie i bogactwo dźwięków dosłownie rzuciły mnie na kolana”. „Kiedy przyniosłem do domu slide, nie miałem pojęcia jak się nim gra, nie wiedziałem nawet na który palec go założyć – dodaje – próbowałem i próbowałem, aż w końcu udało mi się wydobyć dźwięki bliskie tym z płyty”.

Blues miał się stać fundamentem muzyki Landretha, ale nie on zaprowadził go na scenę. „Miałem 16 albo 17 lat, kiedy w małym, funkowym klubie usłyszałem po raz pierwszy Cliftona Cheniera, Króla Zydeco – wspomina Sonny w wywiadzie dla Sante Fe New Mexican – ja i Dave byliśmy jedynymi białymi na sali. Po występie Clifton zaprosił mnie na scenę. Ta chwila odmieniła całe moje życie”.

Wkrótce potem Sonny dołączył do zespołu Cheniera, eksperymentującego wówczas z brzmieniami big-city soulu, bluesa i R&B. Był pierwszym białym muzykiem w składzie Red Hot Louisiana Band, ale Clifton wybrał go nie tylko ze względu na kolor skóry. Sonny zapowiadał się na znakomitego gitarzystę. Zafascynowany muzyką Roberta Johnsona połączył grę slidem z finger-pickingiem Cheta Atkinsa kładąc podwaliny po własną, oryginalną technikę, którą w przyszłości miał zasłynąć na scenie. Muzyka, którą grał Chenier nie była mu obca. „Tymi rytmami żyła cała Luizjana – tłumaczy – nasiąkaliśmy nimi przez osmozę, wystarczyło przelać je na skrzypce, akordeon czy tarę, a później pójść dalej, w stronę nowych pomysłów i brzmień...”
„Zaczynałem od Delty – dodaje – przez Sama Chartersa, Roberta Palmera i Missisippi Johna Hurta dotarłem do Elmore’a [Jamesa] i elektrycznego bluesa. A później, w 1970, usłyszałem w Lafayette Duane’a Allmana. Wiedziałem już, co chcę robić”.

Landrethowie martwili się o przyszłość syna. Żeby ich uspokoić Sonny zapisał się na studia muzyczne na uniwersytecie w Lafayette. Wytrzymał dwa lata. „Studia dobrze mi zrobiły, naprawdę dobrze – twierdzi dzisiaj – ale wybrałem już swoją drogę. Chciałem grać bluesa, a żeby go grać, musiałem odrzucić wiele z tego, czego uczono mnie na akademii”. W 1971 Sonny rzucił studia i razem z Davem Ransonem wyjechał do Kolorado. Jesienią wrócili do Luizjany i założyli własny skład. Zaczynali od allmanowskiego blues-rocka, ale Sonny był nienasycony. „Odkryłem wtedy Lowella [Fullsona], jego cudowne, długie, pojedyncze nuty i jego frazowanie - wspomina – ten facet był geniuszem. Wszystko, co robił – jego śpiew, gra, piosenki, produkcja – były genialne. Słuchałem go jak Boga i starałem się wchłonąć jak najwięcej z jego muzyki.”
Sonny podziwiał, ale nie kopiował. „Każdy z muzyków, jakich uwielbiałem – mówił – miał swoje własne, unikalne brzmienie. Gitary, pickupy, preampy, wzmacniacze, wszystko to tylko zabawki. Najważniejszy jest swój własny ton, własne brzmienie i to do niego od początku dążyłem... Gitara musi śpiewać!”

W pierwszej połowie lat 70-tych muzyką Sonny’ego zainteresowała się Columbia. Wytwórnia nie miała jednak pomysłu na promocję płyty i nagrania z 1973 i 1977 roku – rozchodzące się dziś jak świeże bułeczki - przeleżały na półce blisko trzy dekady. Kamieniem milowym w karierze Sonny’ego okazało się spotkanie z Erikiem Johnsonem. Pod jego wpływem w 1979 Landreth wrócił do formuły tria, zakładając z Davidem Ransomem i Greggiem Morrowem zespół Bayou Rhythm (przemianowany później na The Goners), zdał też sobie sprawę, jak wielkim autem jest jego unikalny styl gry. Skupił się na doskonaleniu gry „pod” slidem, pozwalając strunom dociskanym do progów trzema palcami prześlizgiwać się pod szkłem i łączyć z brzmieniem strun przyciskanych noszonym na małym palcu slidem. Gitara miała dla niego zawsze bardzo silny wymiar wokalny, a połączenie slide’u z techniką finger-picking pozwoliło wydobyć z instrumentu „niebiańskie alikwoty i grzmiące, piorunowe harmonie”. „Kombinacja „ghost notes” i dźwięków wydobywanych slidem okazała się zupełnie nieziemska, poszerzyła możliwości gitary slide bardziej niż mogłem sobie wymarzyć” – wspomina.

Na początku lat 80-tych Sonny dojrzał do wydania płyty. Jego debiutancki album - mocno osadzony w tradycji „Blues Attack” nagrany z Bayou Rhytms - ukazał się w 1981 nakładem miejscowej wytwórni Blues Unlimited. Choć płyta przeszła niemal bez echa, kolejna – wydana w 1986 w tym samym składzie „Down in Louisiana”¬ przyciągnęła uwagę producentów z Nashville. Sonny – bliski już porzucenia muzyki po siedmiu latach grania w barach - ruszył w trasę z folk-rockowym gitarzystą i wokalistą Johnem Hiattem, zaproszono go też na nagrania z Johnem Mayallem.

Lata 80-te to przede wszystkim praca w studio. Landreth stał się rozchwytywanym muzykiem sesyjnym, akompaniował Juniorowi Wellsowi, Markowi Knopflerowi, Beausoleil, Mayallowi i Rileyowi. Album „Slow Turning” nagrany razem z Hiattem okazała się tak udany, że Landrethem zainteresowała się wytwórnia Zoo/Praxis. Wydany w 1992 „Outward Bound” przebił się wreszcie na listy przebojów. Kolejne albumy Sonny’ego - z nagranym razem z Markiem Knopflerem „South of I-10” (1995) i „Levee Town” (2000) na czele - wykroczyły już daleko poza ramy tradycyjne ramy, eksperymentując z cajun i southern rockiem. W minionym dwudziestoleciu wydał ich w sumie jedenaście (wliczając w to wcześniej niepublikowane nagrania z 1973 i 1977), pojawił się też na tuzinach płyt Jimmy’ego Buffeta, Johna Hiatta i Erica Johnsona.

Dobra passa Sonny’ego wciąż trwa. Landreth, zaliczany dziś – obok Coreya Harrisa i Kelly’ego Joe Phelpsa - do najpłodniejszych bluesowych eklektyków, koncertuje z największymi – Erikiem Claptonem, Juniorem Wellsem, Robbenem Fordem, Joe Satrianim i Erikiem Johnsonem. Dwa ostatni pojawili się na jego jedenastym - i pierwszym w pełni instrumentalnym albumie ''Elemental Journey”, wydanym własnym nakładem w maju 2012. Płyta uważana jest za najśmielszą w karierze Landretha. Obok Satrianiego i Johnsona pojawia się na niej m.in. Akadyjska Orkiestra Symfoniczna i trynidadzki perkusista Robert Greenidge.

„W „Elemental Journey” oddaję hołd gatunkom, jakie wpłynęły na mnie w pierwszych dniach kariery, prądom jakim nie mogłem dać wyrazu na moich wcześniejszych, wokalnych albumach – mówi sam Landreth – odrzucenie tekstu pozwoliło mi skupić się w pełni na stronie emocjonalnej, pozwolić płynąć muzyce. Zawsze uwielbiałem muzyka instrumentalną. Pozwala na większą swobodę, jest bardziej impresjonistyczna i abstrakcyjna. Pozwala się skoncentrować na melodii, chemii akordów i harmonicznym bogactwie.”

Plany na przyszłość? „Każdy z albumów podsuwa mi pomysły na następny – mówi Sonny – mam już w planach nową płytę, w której nacisk położę z kolei na wokal”. A nagrody? Sonny’emu nigdy nie przeszkadzało, że umyka uwadze mainstreamowych mediów. „Cóż robić, taki już los – śmieje się – nie jesteśmy mainstreamowym składem. Naszą pierwszą nominację do Grammy dostaliśmy za... okładkę „Levee Town” projektu mojej wspaniałej dziewczyny”.

by_ingeborg

http://www.sonnylandreth.com
http://www.puremusic.com
http://guitarinternational.com
 [0] komentarzy    skomentuj  
<< (1 dokumentów/strona 1 z 1/dokumenty 1-1) >>
 
  kalendarium  
Dziś jest: 2017-09-23
110 lat temu...
1907.09.23 W Chicago ur. się Albert Ammons, znany pianista boogie woogie, współtwórca tego stylu. Zmarł 5.12.1949 r.

96 lat temu...
1921.09.23 w Raines w Tennessee ur. się Joe Hill Louis, (Lester Hill), harmonijkarz, wokalista i gitarzysta, jeden z najbardziej znanych ''one-man bandów'' lat 50-tych. Zmarł 5.08.1957 r.

90 lat temu...
1927.09.23 W Shreveport w Luizjanie ur. się Mighty Joe Young, jeden z najlepszych gitarzystów chicagowskiego bluesa.

87 lat temu...
1930.09.23 W Albany w Georgii ur.się Ray Charles, genialny ociemniały wokalista i pianista, prekursor soulu. Zmarł 10.06.2004 r.
raycharles.com/

82 lat temu...
1935.09.23 W Minter City w Missisipi ur. się Fenton Robinson, jeden z czołowych gitarzystów chicagowskiego bluesa. Zmarł 25.11. 1997 r.

78 lat temu...
1939.09.23 w Ozark w Arkansas ur. się Roy Buchanan, pionier Telecastera, znakomity gitarzysta. Zm. 14.08.1988.

11 lat temu...
2006.09.23 w Fairfax w Wirginii zmarła Etta Baker, country bluesowa śpiewaczka i gitarzystka, kultywująca tradycje piedmonckiego bluesa. Przeżyła 93 lata.

22 lat temu...
1995.09.23 w Memphis zmarł Booker T. Laury, utalentowany wokalista i pianista boogie-woogie, bluesa, gospel i jazzu, jedna z najbarwniejszych postaci Beale Street.

10 lat temu...
2007.09.23 w Austin zmarł 49-letni Gary Primich, harmonijkarz, gitarzysta i wokalista, współzałożyciel Mannish Boys. Współpracował z Marcią Ball, Ruthie Foster i Jimmiem Vaughanem. Zmarł z powodu przedawkowania heroiny.
  
  szukaj  


[również w treści]
 
 
  logowanie  

Nie jesteś zalogowany/-a

login: 

hasło: 




Nie pamiętam hasła

Zarejestruj się

 
  reklama  
 
  najnowsze  
 2017-09-17 21:38:39
  Z RODZINĄ NA RAWA BLUES FESTIVAL
 2017-09-17 21:32:30
  TRAFILIŚMY NA BRYLANT, KTÓRY NAZYWA SIĘ MARCUS KING
 2017-09-07 10:52:48
  ZAWODNIK MMA NA RAWA BLUES FESTIVAL!
Powered by PHP, Copyright (c) 2007-2017 ..::bestyjek::..