| Wizyty:
start: 2007-07-03
[379160]
Wizyt łącznie
[140]
Wizyt dzisiaj |
| |
|
<<
(1 dokumentów/strona 1 z 1/dokumenty 1-1)
>>
|
|
''Nominacje do Blues Music Awards 2009'' odc.12, Sharrie Williams |
| Autor: administrator, 2009-09-15 15:32:40 |
''Nominacje do Blues Music Awards 2009'' odc.12, Sharrie Williams
W dwunastym odcinku ''Nominowanych do Blues Music Awards'' Sharrie Williams, ubiegająca się o tytuł Artystki Roku Soul Bluesa.
Choć Sharrie Williams ma dopiero 44 lata, nazywana bywa królową rockin' gospel bluesa. Jaki to gatunek? Wystarczy posłuchać jej muzyki. Usłyszymy w niej bluesowy call & response, radosne nuty gospel, jak i dziki puls rock'n'rolla.
Sharrie Williams przyszła na świat 3 stycznia 1965 roku w Saginaw w Michigan, w rodzinie śpiewaków gospel. Od najmłodszych lat otaczały ją dźwięki bluesa i gospel.
''Wzrastałam w kościele, moja muzyka wywodzi się z gospel. Moja ciotka i babcia były śpiewaczkami jazzowymi – dzieli się wspomnieniami Sharrie – ojciec w latach 50-tych śpiewał jazz i gospel, brat i matka są wokalistami gospel. Nasz dom przypominał juke-joint... nie milkła w nim muzyka, piło się, śpiewało, tańczyło, drzwi się nie zamykały, a w kuchni piekły się wciąż kurczaki i frytki''.
Podobnie wyglądał i dom Sharrie i jej męża – prowadzili we dwoje barbecue, klub bluesowy i serwis cateringowy w rodzinnym Saginaw, sto mil od Detroit. Saginaw to niewielka miejscowością, otoczoną wodami jeziora. Niewiele się tam dzieje, piekne są za to okoliczne lasy w których Sharrie i jej mąż poluje na jelenie.
Śpiewać zaczęła już w wieku dwunastu lat, w kościelnym chórze w Saginaw. W wieku szesnastu lat jej głos był już tak rozwinięty, że przeniesiono ją z dziecięcego chóru pomiędzy dorosłych śpiewaków. Występowała i nagrywała z gwiazdami gospel. Zaczynała od gospel, wkrótce jednak przeszła intensywny trening wokalny, poznając tajniki jazzu, muzyki klasycznej i sztuki aktorskiej, co pomogło jej zbudować niepowtarzalny sceniczny wizerunek. Całymi godzinami słuchała płyt bluesowych i soulowych, pragnąc dorównać wielkim ciemnoskórym śpiewaczkom, słynnym ze scenicznej ekspresji i emocjonalności - Billie Holiday, Tinie Turner, Ruth Brown, Etcie James i Koko Taylor. W kręgach gospel bluesa uważało się za muzykę szatana.
''O nie, to muzyka, która pochodzi od Boga – oponuje Sharrie – To on daje mi pieśni, bym mogła pomagać bliźnim... blues opowiada o prawdziwym życiu, zwłaszcza wówczas, kiedy mówi o bólu, cierpieniu i upadku''. Ku bluesowi zwróciło ją nieszczęśliwe małżeństwo, o którym wspomina w piosence “My man he don’t love me”.
Wydawała się stworzona by odnieść sukces, na drodze stanęła jej jednak kokaina. Sharrie uczyła się wówczas w szkole muzycznej, zaszła jednak w ciążę i wyszła za mąż za ojca dziecka, ale nieudane małżeństwo zakończyło się rozwodem, a nieszczęśliwa w związku Sharrie zaczęła pić i brać narkotyki. w
''Blues był moim uzdrowieniem – mówi – dziś jest we mnie siła, której nikt mi nie odbierze. Nikt mi jej nie dał, ciężko na nią pracowałam. Kiedy stoję na scenie, czuję się jak w ekstazie – choć nie cierpię tego słowa. To najlepsze, co mi się w życiu zdarzyło. Kiedy śpiewam żyję, oddycham. Nie mogłabym rzucić muzyki, to całe moje życie''.
Na detoks poszła na prośbę swojego pięcioletniego dziecka. W ośrodku zabrano ją na mszę. Pastor przywołał ją do siebie do ołtarza, a wszyscy zgromadzeni zaczęli się za nią modlić. Sharrie upadła zemdlona, a kiedy się ocknęla, czuła w sobie ogromną nadzieję i siłę. Cały ten czas jej nowy partner Pete Crawford, którego poznała ledwie kilka miesięcy wcześniej, wspierał ją w walce i opiekował się jej dziećmi.
Powiodło się. Na scenę wkroczyła w latach 90-tych. Już pierwsze udane występy upewniły ją, że śpiewanie jest miłością jej życia i jedyną słuszną drogą. W 1997 roku założyła własny zespół ''Sharrie and the Wise Guys'' i zaczęła regularnie pojawiać się na scenie chicagowskich klubów. W zespole towarzyszą jej włoski klawiszowiec Pietro Toucher, perkusista Sterling Brooks, gitarzysta James Owens i basisa Marco Franco – oboje z pobliskiego Detroit.
Nowy wiek przyniósł Sharrie popularność za oceanem. Występowała w ponad 15 krajach, pojawiając się na prestiżowych scenach klubowych i czołowych festiwalach. Jak wspomina, pewnej nocy poczuła nagle, że musi mieć paszport. Dwa tygodnie później zadzwoniono do niej z Niemiec z propozycją pracy. ''Bóg cię nie pobłogosławi, póki nie jesteś gotowy na błogosławieństwo'' - wspomina.
Po udanych występach w Europie zaczęto ją doceniać i w rodzinnym kraju, posypały się zaproszenia na koncerty i festiwale w Stanach i Kanadzie. ''Kocham muzykę – wspomina Sharrie – Śpiewam całym sercem, bez względu na to, czy gram dla 60.000, czy pięciorga słuchaczy''. ''Kocham bluesa – dodaje – muszę go kochać, żeby niedosypiać, niedojadać i zarabiać grosze''. Występowała z największymi sławami - Buddy Guyem, Charliem Musselwhitem, Honeyboy'em Edwardsem, Taj Mahalem, Solomonem Burke i Koko Taylor
Również poza sceną Sharrie emanuje ciepłem i kobiecością, o czym mogliśmy się przekonać jesienią ubiegłego roku, kiedy po wyczerpującym koncercie znalazła dość sił, by do późnej nocy jamować w chorzowskiej Szufladzie z Janem Gałachem i Karoliną Cygonek. ''Lubię Europejczyków – wspomina w jednym z wywiadów – wspaniale mnie przyjęli''.
Choć występy Sharrie cieszyły się wielką popularnością w Europie, a jej pierwsza poważna płyta, wydana w 2004 roku przez niemiecką wytwórnię Crosscut “Hard Drivin’ Woman“, została gorąco przyjęta w kraju i za oceanem, amerykański przemysł muzyczny nie był nią zainteresowany aż do 2007 roku. Podpisała wówczas kontrakt z kanadyjską wytwórnią Elektro-Fi, której szef określa Sharrie, jako frontmenkę nowej generacji kobiecego bluesa. Wiele z piosenek Sharrie nawiązuje do wydarzeń z jej zycia – po stracie matki napisała “My Best Friend’s Gone”, inna jej piosenka “Warrior Child”, opisuje wielomiesięczną walkę z chorobą jej siostry, zmarłej niedawno na raka. Mawia o nich ''Są już obie w niebie i patrzą na mnie stamtąd. Pomagają mi. Dlatego zaczęło mi sie tak dobrze dziać''.
Sharrie kochała siostrę, wspomina, jak dodawała jej odwagi w dzieciństwie i wspierała w karierze. ''Wstydziłam się koloru mojej skóry. Mama i siotra miały taką jasną skórę. Ale ja byłam ciemna, jak mój ojciec. Kiedy płakałam, siostra pocieszała mnie – Jesteś piękną, czarną kobietą!''.
''Pragnę dawać siebie ludziom – opowiada o innej piosence, “I’ll Give You Me” – dzielić się radością jaka mnie przepełnia, pokojem w sercu. Dawać. To nie kosztuje ani centa. Czuję radość w duszy, kiedy na czyjejś twarzy pojawia się uśmiech. Czy to nie cud, móc ukoić duszę drugiego człowieka? Wczoraj na występie czułam to całą duszą. Bóg był z nami, czuło się jego obecność. Ludzie płakali. Wielu ludzi nie umie, nie pragnie dawać. Ja wybrałam dawanie. Czasem jestem wyczerpana, ale nie umiem inaczej, daję z siebie wszystko''. ''Jedna jest prawda – dodaje – Bóg stworzył ciebie i mnie. I we dwoje możemy odmienić świat. Opowiada o tym moja piosenka ''Just You And Me''
''I’m Here To Stay'', pierwsza wydana w ojczystym kraju płyta Sharrie, to opowieść o jej zmaganiach i zwycięskiej walce. ''W moich żyłach płynie żywy ogień. Ogień, który pochodzi od Ducha Świętego - mówi o jednej ze swojej piosenek, gorącym ''Fire'' – rock'n'roll to moja miłość''. Na jej płycie pojawiają się także popowe ballady, ukazujące głęboką wrażliwość Sharrie, jak Seeking, w której jej głęboki, gardłowy głos cichnie i łagodnieje do czułego szeptu. Zarówno ''Seeking'', jak i poruszająca ''Gotta Go Thru Hell'', to osobista, autobiograficzna wypowiedź Sharrie, opowieść o walce, jaką stoczyła z uzależnieniem od kokainy, o utracie miłości i zdradzie przyjaciół, ale i miłości życia i niezachwianej woli przetrwania. Szczerość wypowiedzi, płomienna charyzma i kobiecość Sharrie oraz emocje bijące z niej na scenie poruszają serce i duszę, nie pozostawiając miejsca na obojętność, czy nieuwagę.
by_ingeborg
http://www.southwestblues.com
http://www.movinmusic.co.uk
http://www.sharriewilliams.com
|
[0] komentarzy
skomentuj
|
|
Twój komentarz zostanie dodany po zaakceptowaniu przez moderatora
|
| |
|
|
| |
<<
(1 dokumentów/strona 1 z 1/dokumenty 1-1)
>>
|
| | |
|
Dziś jest: 2010-09-03 | | 115 lat temu... | | 1895.09.03 W Hanning w stanie Tennessee urodził się Noah Lewis, znany harmonijkarz z Memphis. Zmarł 7 lutego 1961 r. | | | | |
| | 95 lat temu... | | 1915.09.03 W Memphis w stanie Tennessee urodził się Memphis Slim, jeden z najlepszych pianistów bluesowych. Zmarł 24 lutego 1988 r. | | | | |
| | 76 lat temu... | | 1934.09.03 W Gilmer w stanie Teksas urodził się Freddie King, gitarzysta bluesowy. Zmarł 28 grudnia 1976 r. | | freddiekingsite.com/ | | |
| | 93 lat temu... | | 1917.09.03 w Centerville w stanie Teksas urodził się Billy Bizor. Harmonijkarz akompaniował swojemu kuzynowi Lightnin’ Hopkinsowi. Zmarł 04.04.1969 w Houston. | | | | | |
|