reklama  
 
  play  
Środa, 22 Sierpnia w Radio Derf
 Playlista   Pomoc   Parametry Play
Bluesdelta
Play
jazz
Play
standard
Play
soul
Play
bluesrock
Play
polskiblues
-=-=-=-=-=-                    FROM MEMPHIS TO NORFOLK – ZBIÓR ARTYKUŁÓW PRZEDSTAWIAJĄCYCH SYLWETKI WCZESNYCH BLUESMANÓW Z DELTY MISSISIPI, ZAPRASZAMY DO LEKTURY !!!                    -=-=-=-=-=-                    
  
NOWOŚCI : Joe Bonamassa - British Blues Explosion Live (2018)



NOWOŚCI : Chick Corea - [2018] - Chinese Butterfly



NOWOŚCI : Shemekia Copeland - [2018] - America’s Child



NOWOŚCI : Buddy Guy - [2018] - The Blues Is Alive And Well



Bluesdelta
  Aktualnie: "Skip James - DOCD 5634 - Hard Headed Woman Blues"
jazz
  Aktualnie: "Pat Metheny - Pat Metheny Group - Jaco"
standard
  Aktualnie: "Vance Kelly - Bluebird - Medley; Stormy Monday Blue~take Off Your Shoes"
soul
  Aktualnie: "Erykah Badu - Live - The Healer"
bluesrock
  Aktualnie: "The Derek Trucks Band - Soul Serenade - Soul Serenade/Rasta Man Chant"
polskiblues
  Aktualnie: "Antologia Polskiego Bluesa - Polskie damy bluesa - Karolina Cygonek - Galaktyka marze"
 
  menu  
aktualności
artykuły
download
festiwale
forum
From Memphis to Norfolk
galeria
koncerty
kontakt
linki nadesłane
o Radio Derf
reklama w Radio Derf
reportaże i wywiady
transmisje live
 
  reklama  
 
  partnerzy  
 
  odwiedzający  
 Wizyty:
start: 2007-07-03
 [3145302]  Wizyt łącznie
 [60]  Wizyt dzisiaj
 
  reklama  
 
  reklama  
 
  statystyki  
 [272]  Zarejestrowanych użytkowników
 [0]  Zalogowanych

 [903]  Aktualności

 [7]  Koncertów
 [0]  Nieopublikowanych
 [7]  Archiwalnych

 [93]  Galerii

 [21]  Linków

 [0]  Postów RD

 [55]  Reportaży/Relacji

 [3]  Forum

 [120]  Tematów forum

 [2449]  Postów forum
 
  artykuły  
<< (1 dokumentów/strona 1 z 1/dokumenty 1-1) >>
POŁUDNIE JIMA CROWA  
Autor: administrator, 2009-09-15 15:40:31
POŁUDNIE JIMA CROWA

Pisząc o gwiazdach bluesa przekonałam się, że życie potrafi kreślić scenariusze stokroć dziwniejsze od wymyślanych przez scenarzystów. Uderzyła mnie też pokora i hart ducha z jakimi czarni muzycy znosili druzgocące zdawałoby się ciosy losu. W pokazywanym niedawno w TVP reportażu z Afryki dziennikarze zagadnęli o samopoczucie przechodnia w podartej koszuli ''Jestem szczęśliwy – odparł bez chwili wahania. Szukał przez chwilę odpowiedniego argumentu, a później dodał z prostotą i godnością – Jestem szczęśliwy, bo.... Bóg mnie kocha''
Ze wspomnień bluesmanów rysuje się obraz Ameryki całkiem różny od sielankowego stereotypu znanego nam z hollywoodzkich filmów. Rodziny z piętnaściorgiem dzieci, dzieci bez szkoły i dorośli bez pracy, ludzie ubodzy, ale całym swym życiem oddani muzyce. I nie są to bynajmniej odległe czasy.
Choć trudno w to uwierzyć, jeszcze czterdzieści parę lat temu, a więc w czasach dzieciństwa wielu naszych słuchaczy, Sharrie Lee Williams, czy Coco Taylor nie wolno byłoby napić się z tego samego kranu, ani usiąść z nami przy kawiarnianym stoliku. Gwiazdom, które dziś oklaskujemy, groziłoby za to pobicie lub uwięzienie.
Segregacja rasowa zniesiona została w Stanach ostatecznie dopiero w 1965 roku. Wtedy to runęły prawa Jima Crowa, wytyczające granice między białymi i czarnymi w stanach Południa.

Przepisy te wprowadzono tuż po wojnie secesyjnej, by odseparować od siebie białą i kolorową ludność, w myśl zasady ''równi, ale oddzielni''. Segregacja obejmowała m. in. szkoły, szpitale, środki transportu, parki miejskie, poczekalnie i restauracje, a jej zakres zależny był od praw danego stanu.
Nazwa ''prawa Jima Crowa'' pochodzi od postaci nieporadnego murzyńskiego trefnisia z lat 30-tych XIX wieku, granego przez białego aktora z twarzą poczernioną pastą, którego małpie psoty wzbudzały salwy śmiechu u białej publiczności. Jim Crow, murzyński Quasimodo, śmieszny i odpychający, uosabiał pogardę, jaką biali żywili wobec ciemnoskórej ludności.

Początkowo, po wygranej Północy, prawa ''freedmenów'' – wyzwolonych afrykańskich niewolników, gwarantowały przepisy federalne. W latach 70-tych do władzy w stanach byłej Konfederacji zaczęli jednak stopniowo powracać biali demokraci, narastała też presja paramilitarnych bojówek, w tym rosnącego w siłę Ku-Klux-Klanu, którego ataki nasilały się zwłaszcza w okresie kampanii wyborczych. Nie minęło wiele czasu, a przeforsowali oni wprowadzenie w stanach Południa segregacji rasowej.
Choć czarni mogli teoretycznie głosować i być wybierani do władz, coraz bardziej restrykcyjne prawa wyborcze w praktyce odsunęły od życia politycznego większość czarnej społeczności i dziesiątki tysięcy białej biedoty, podważając amerykański mit o równości wszystkich obywateli wobec prawa.
Nie mogli głosować czarni, nie mogli biedni (poza weteranami wojennymi), ani niepiśmienni, a tych w owych latach na Południu nie brakowało. Nie mając prawa głosu, nie posiadali oni również prawa do działania w sądach, ani lokalnych urzędach, co odbierało im szansę na zmianę upokarzających praw. A choć wszystkie dzieci miały prawo do nauki, szkoły dla czarnych były nagminnie zaniedbywane przez lokalne władze, dzieci chodziły więc do szkoły zwykle tylko w okresach wolnych od pracy w polu i aż do lat 60-tych powszechny był wśród nich analfabetyzm. Sama Coco Taylor wspomina, że czytać i pisać nauczyła się właściwie dopiero w wieczorowej szkole na Północy.

Sytuacja na Południu pogorszyła się jeszcze w latach 20-tych, zwłaszcza po dojściu do władzy prezydenta Woodrowa Wilsona, demokraty z Południa. Ten lubiany w Poznaniu prezydent, którego imieniem ochrzciliśmy jeden z miejskich parków, wsławił się m.in. wprowadzeniem segregacji w instytucjach federalnych, dotąd ostoi równości.

Za mieszany związek groziła kara do dwóch lat więzienia, za spędzenie nocy w jednym pomieszczeniu z kolorową – 500 dolarów grzywny i dziesięć miesięcy więzienia.
Większości restrykcji nie zapisano jednak w prawie, określał je niepisany kodeks, za którego przekroczenie groziło kalectwo lub lincz.

Wymagano by kolorowi zwracali się do białych ''Szefie'', bądź ''Kapitanie'', a w momentach szczególnej wagi ''Massa'', jak w czasach niewolnictwa, czarnych wołano natomiast po imieniu, zwracano się też do nich w zależności od wieku ''Chłopcze'', ''Wuju'' lub ''Starcze''. Na nieznajomego wołano po prostu ''Negrze'', również w prasie i urzędach nie zadawano sobie trudu, by zapamiętać nazwiska kolorowych. O ciemnoskórych pisano zwykle po imieniu - ''Murzyn Sam''. Nawet w reportażach z wypadków wspominano ''Zginęło dwóch mężczyzn, trzy kobiety i pięcioro czarnych''.
Czarnemu nie wypadało nie zgadzać się z białym, a tym bardziej poprawiać jego omyłek, na ulicy powinien iść zawsze o krok za białym, a rozmawiając z nim zdejmować nakrycie głowy. Nie było przyjęte by biały i czarny jedli razem publicznie, a jeśli brakowało restauracji dla czarnych, kolorowi musieli przynosić ze sobą własne miski i sztućce, a na posiłek czekać na zewnątrz, bądź jeść w kuchni. Murzynkom nie wolno było przymierzać w sklepie sukienek, ani butów. Na bramach parków i wesołych miasteczek wieszano napisy ''Czarnych i psom wstęp wzbroniony'', a wiele urzędów publicznych miało odrębne halle i wejścia. Ścisła segregacja obowiązywała też w szpitalach –wielka Bessie Smith, ciężko ranna w wypadku, umarła, kiedy odmówiono jej pomocy w szpitalu dla białych.

Nadzieję na zmiany przyniosła Afroamerykanom dopiero prezydentura Theodora Roosevelta. I on, i jego żona Eleonora, słynęli z postępowości i przychylności dla czarnych obywateli. Później skończyła się wojna, z frontu wracali czarni żołnierze, którzy przelewali krew za ojczyznę, a teraz domagali się należnych ich praw. Czarni i biali aktywiści zaczęli przemierzać kraj, nawołując obywateli do poparcia ruchu Civil Rights. Wiele jednak czasu musiało upłynąć i wielu działaczy oddać życie, zanim w kraju wolności wolność zagwarantowano wreszcie wszystkim jego obywatelom.

Segregacja dzieci i młodzieży szkolnej w szkołach publicznych uznana została przez Sąd Najwyższy za sprzeczną z konstytucją dopiero w 1954 roku, na skutek protestów aktywistów Civil Rights, z Martinem Lutherem Kingiem na czele. Samą segregację zmiotła zaś ostatecznie dopiero Karta Praw Obywatelskich z 1964 roku i Powszechne Prawo Głosu z 1965.

Kiedy więc znów będziemy mieli zaszczyt słuchać w Polsce koncertu ciemnoskórej gwiazdy, pamiętajmy, że czterdzieści lat temu Martin Luther King przelał krew, by mogła dziś dla nas śpiewać i siedzieć z nami przy jednym stoliku.

by_ ingeborg
 [0] komentarzy    skomentuj  
<< (1 dokumentów/strona 1 z 1/dokumenty 1-1) >>
 
  kalendarium  
Dziś jest: 2018-08-22
101 lat temu...
1917.08.22 W Clarksdale w stanie Missisipi urodził się John Lee Hooker, wokalista , gitarzysta i kompozytor. Zmarł 21 czerwca 2001 r.
johnleehooker.com

39 lat temu...
1979.08.22 w Chicago w wieku 66 lat zmarł John Lee Granderson, gitarzysta Sleepy Johna Estesa, w latach 40-60 jeden z najpopularniejszych muzyków Maxwell Street, partner Roberta Nighthawka i Johnniego Younga.

87 lat temu...
1931.08.22 w Lynchburgu w stanie Tennessee ur. się Roscoe Shelton, elektryczny gitarzysta i wokalista R&B, muzyk The Fairfield Four. Zm. 27.07.2002.

66 lat temu...
1952.08.22 w Los Angeles ur. się Debbie Davies, gitarzystka bluesowa. Występowała w zespole Alberta Collinsa, współpracowała z Coco Montoyą i Dukem Robillardem.

128 lat temu...
1890.08.22 w Anguilla ur. się Henry ''Son'' Sims, skrzypek bluesowy z Delty. Akompaniował Charliemu Pattonowi i młodemu Muddy'emu Watersowi. Zm. 23.12.1958.
  
  szukaj  


[również w treści]
 
 
  logowanie  

Nie jesteś zalogowany/-a

login: 

hasło: 




Nie pamiętam hasła

Zarejestruj się

 
  reklama  
 
  najnowsze  
 2018-08-05 13:22:54
  SPRZEDANA DUSZA. O.V. WRIGHT
 2018-08-05 13:21:00
  BENNIE SMITH. PATRON ST.LOUIS
 2018-08-05 13:16:03
  TANI BLUES BLUEBIRDA
 2018-08-05 13:13:35
  NAT DOVE. CZŁOWIEK RENESANSU
 2018-08-05 13:11:16
  DADDY MACK ORR
Powered by PHP, Copyright (c) 2007-2018 ..::bestyjek::..