reklama  
 
  play  
Sobota, 23 Września w Radio Derf
 Playlista   Pomoc   Parametry Play
Bluesdelta
Play
jazz
Play
standard
Play
soul
Play
bluesrock
Play
polskiblues
-=-=-=-=-=-                    FROM MEMPHIS TO NORFOLK – ZBIÓR ARTYKUŁÓW PRZEDSTAWIAJĄCYCH SYLWETKI WCZESNYCH BLUESMANÓW Z DELTY MISSISIPI, ZAPRASZAMY DO LEKTURY !!!                    -=-=-=-=-=-                    
  
NOWOŚCI, Serwer bluesrock: Doyle Bramhall II - [2016] - Rich Man



RADIO DERF POLECA: Premiera płyty ``Koldfusion`` (Monomotiv + Aleksandra Siemieniuk)



RADIO DERF POLECA: Hard Times - [2016] - Siedem



NOWOŚCI, Serwer bluesrock: Tedeschi Trucks Band - [2016] - Let Me Get By



Bluesdelta
  Aktualnie: "Peg Leg Sam - Kickin` It - Before You Give It All Away"
jazz
  Aktualnie: "Apostolis Anthimos - Days We Can`t Forget - Watermelon Man (Herbie Hancock)"
standard
  Aktualnie: "Alan Haynes - Live at the Big Easy - Lonesome Blues"
soul
  Aktualnie: "Otis Clay - Soul Man: Live In Japan - A Nickel And A Nail"
bluesrock
  Aktualnie: "Gregg Allman - All My Friends (Disc One) - Statesboro Blues"
polskiblues
  Aktualnie: "Boogie Boys - Hey You! - Snatch And Grab It"
 
  menu  
aktualności
artykuły
download
festiwale
forum
From Memphis to Norfolk
galeria
koncerty
kontakt
linki nadesłane
o Radio Derf
reklama w Radio Derf
reportaże i wywiady
transmisje live
 
  reklama  
 
  partnerzy  
 
  reklama  
 
  odwiedzający  
 Wizyty:
start: 2007-07-03
 [2151552]  Wizyt łącznie
 [2482]  Wizyt dzisiaj
 
  reklama  
 
  reklama  
 
  statystyki  
 [271]  Zarejestrowanych użytkowników
 [1]  Zalogowanych

 [898]  Aktualności

 [7]  Koncertów
 [0]  Nieopublikowanych
 [7]  Archiwalnych

 [93]  Galerii

 [22]  Linków

 [0]  Postów RD

 [55]  Reportaży/Relacji

 [3]  Forum

 [120]  Tematów forum

 [2449]  Postów forum
 
  artykuły  
<< (1 dokumentów/strona 1 z 1/dokumenty 1-1) >>
CEPHAS & WIGGINS. LIVING BLUES V/VI.1999 cz.2 PHIL WIGGINS  
Autor: administrator, 2016-02-11 20:15:48
CEPHAS & WIGGINS. LIVING BLUES V/VI.1999 cz.2 PHIL WIGGINS

by Barry Lee Pearson


Muzyka jest obecna w moim życiu od kiedy tylko sięgam pamięcią. Moi rodzice przepadali za dźwiękami pianina. Znosili do domu płyty Fatsa Waltera, Earla ''Fatha'' Hinesa, Meade'a Lux Lewisa, każdą jaką tylko mogli zdobyć. Pamiętam jak dziś, jak w dzieciństwie siadywaliśmy na podłodze w pokoju matki, słuchając w skupieniu płyt - to jedno z najwcześniejszych moich wspomnień. To były piękne czasy, siedzieliśmy tak sobie beztroscy i odprężeni, cieszyliśmy się muzyką i swoją bliskością i podziwialiśmy okładki. Mam wciąż przed oczyma okładkę płyty Meade'a Lux Lewisa, gra na niej na niebieskim pianinie przyodziany w niebieski garnitur i taki sam kapelusz.

Kiedy po raz pierwszy ująłem w rękę harmonijkę, wiedziałem, że to jest to. Niczego więcej nie pragnąłem, tylko grać i tak też się stało. Powiem szczerze, że harmonijkę wybrałem głównie ze względu na jej cenę, była jedynym instrumentem, jaki mogłem kupić za to, co zarobiłem roznosząc gazety. Zawsze jednak lubiłem dźwięki saksofonu i harmonijki. Mają moim zdaniem podobną skalę i barwę. W harmonijce zachwycała mnie od początku jej ekspresyjność. Jej dźwięk poddaje się modulowaniu, jak ludzki głos. Kiedy gram, harmonijka przemawia moimi uczuciami, moimi emocjami.

Kiedy zaczynałem przygodę z harmonijką, jedynym harmonijkarzem jakiego znałem był Sonny Terry. Matka miała parę jego albumów. Kilka lat później usłyszałem Little Waltera, jego muzyka wywarła na mnie wielki wpływ. A później przyszedł czas na Sonny'ego Boya Williamsona. Najwięcej dali mi jednak ludzie, z którymi jamowałem. Od gitarzystów i pianistów nauczyłem się chyba więcej niż od wszystkich harmonijkarzy razem wziętych. Moją pierwszą prawdziwą inspiracją była Flora Molton. Była uliczną śpiewaczką, widywałem ją od dzieciństwa na ulicach Waszyngtonu. Niedługo po tym, jak wstąpiłem do szkoły średniej, jeden z kolegów zabrał mnie do jej domu. Jamowaliśmy, a później zaczęliśmy razem występować. Śpiewała wyłącznie gospel i spirituals. Zawsze pociągało mnie gospel, słucham go, kiedy tylko mam okazję. Blues i gospel zawsze się przenikały.

Ludzie pytają mnie, skąd wzięło się u mnie to umiłowanie gospel. Myślę, że pokochałem je już we wczesnym dzieciństwie, podczas letnich miesięcy spędzanych z moja babcią w Trussville w Alabamie, w rodzinnym mieście mojej matki i ojca. Mieszkaliśmy tuż przy kościele, tyły naszego domu wychodziły na kościelny dziedziniec. Kiedy byłem dzieckiem biegłem tam w każdy czwartkowy i piątkowy wieczór. Stawałem na dziedzińcu i słuchałem dobiegających z kościoła pieśni. Jedna z kobiet, zwykle była to moja babka, śpiewała linijkę, a reszta zgromadzonych odpowiadała jej zgodnym chórem. Nigdy przedtem ani potem nie słyszałem muzyki tak poruszającej, tak głęboko emocjonalnej i tak bardzo bluesowej.

Moim zdaniem i blues, i muzyka religijna sięgają po call-and-response, by wzmóc siłę przekazu. Śpiewanie bluesa podobne jest żarliwemu wołaniu w swoim frazowaniu i układzie, sprawdza się ono też w muzyce gospel, przynajmniej gospel w wykonaniu mojej babki.

Kiedy w 1976 roku grałem razem z Florą na Smithsonian Folklife Festival spotkałem ludzi, którzy wywarli na mnie potężny wpływ, a których dotąd znałem jedynie z ich nagrań – Sonny'ego Terry, Brownie McGhee, Johnny'ego Shinesa. Zaprzyjaźniłem się z Johnny'm, a on przedstawił mnie Chiefowi Ellisowi. Tak właśnie po raz pierwszy poznałem Johna Cephasa. Graliśmy razem chyba wszystkie odmiany bluesa, ale nie tylko to, także country, ragtime i wiele innych.

Grywałem wcześniej elektrycznego bluesa, gram więc również w stylu bardziej zbliżonym do chicagowskiego, ale to blues akustyczny najbardziej nas pociąga. Bliższy jest naszym korzeniom.

Kiedy pierwszy usłyszałem muzykę z naszych stron, nie myślałem o niej jako o muzyce tradycyjnej. Była to po prostu dobra muzyka. W muzyce popularnej wiele jest teraz high-tech'u. Tego rodzaju zagrania wydają się już wyeksploatowane. Myślę, że ludzie dojrzeli, by sięgać w przeszłość w poszukiwaniu bardziej naturalnego brzmienia. Dla młodego pokolenia, wychowanego wyłącznie na elektronicznych brzmieniach, ta właśnie muzyka jest prawdziwą nowością. Sądzę, że wielu młodych ludzi, zwłaszcza spośród nas, czarnych, sięga dziś w przeszłość poszukując swoich własnych korzeni. Zauważyłem, że wiele zespołów hip-hopowych czerpie dziś z bluesa. Wielu ludzi postrzega dziś bluesa, jako muzykę przeszłości, a przecież blues wciąż żyje, gramy nadal na zabawach i ludzie tańczą do naszej muzyki.

Mamy tu wielu dobrych harmonijkarzy, spotykamy się, próbujemy siebie prześcignąć, wymieniamy doświadczeniami i uczymy jeden od drugiego. Te zabawy i zmagania sprawiają, że blues wciąż się rozwija i nie traci nic na żywotności, że ludzie wciąż go słuchają i dobrze się przy nim bawią. Największą radość sprawia mi, kiedy gramy na zwykłej zabawie, jak wtedy, kiedy ciotka Lillian miała urodziny, uwielbiam patrzeć, jak ludzie bawią się i tańczą, ciesząc się całą duszą z naszej muzyki. To o niebo lepsze, niż gra w drogim klubie, gdzie ludzie jedynie siedzą przy stolikach i słuchają. Ludzie zdają się zapominać, że to, co gramy to czysta muzyka do tańca.

Muzyka ma potężną moc, spójrzcie gdzie się narodziła i skąd czerpie siły. Powstała wśród czarnych, w czasach biedy, by przynosić ludziom radość i wytchnienie, by tańczyli przy niej zapominając o smutkach. Blues niesie ukojenie strapionym duszom. Niesie pociechę, bo w czasach kiedy się rodził serca ludzkie płakały. Narodził się z potrzeby serca. I wciąż jest potrzebny ludziom.

tłum. by_ingeborg

http://www.livingblues.com
foto: http://www.livinglegendsmusic.com

Podziękowania dla Jerzego za materiały!

 [0] komentarzy    skomentuj  
<< (1 dokumentów/strona 1 z 1/dokumenty 1-1) >>
 
  kalendarium  
Dziś jest: 2017-09-23
110 lat temu...
1907.09.23 W Chicago ur. się Albert Ammons, znany pianista boogie woogie, współtwórca tego stylu. Zmarł 5.12.1949 r.

96 lat temu...
1921.09.23 w Raines w Tennessee ur. się Joe Hill Louis, (Lester Hill), harmonijkarz, wokalista i gitarzysta, jeden z najbardziej znanych ''one-man bandów'' lat 50-tych. Zmarł 5.08.1957 r.

90 lat temu...
1927.09.23 W Shreveport w Luizjanie ur. się Mighty Joe Young, jeden z najlepszych gitarzystów chicagowskiego bluesa.

87 lat temu...
1930.09.23 W Albany w Georgii ur.się Ray Charles, genialny ociemniały wokalista i pianista, prekursor soulu. Zmarł 10.06.2004 r.
raycharles.com/

82 lat temu...
1935.09.23 W Minter City w Missisipi ur. się Fenton Robinson, jeden z czołowych gitarzystów chicagowskiego bluesa. Zmarł 25.11. 1997 r.

78 lat temu...
1939.09.23 w Ozark w Arkansas ur. się Roy Buchanan, pionier Telecastera, znakomity gitarzysta. Zm. 14.08.1988.

11 lat temu...
2006.09.23 w Fairfax w Wirginii zmarła Etta Baker, country bluesowa śpiewaczka i gitarzystka, kultywująca tradycje piedmonckiego bluesa. Przeżyła 93 lata.

22 lat temu...
1995.09.23 w Memphis zmarł Booker T. Laury, utalentowany wokalista i pianista boogie-woogie, bluesa, gospel i jazzu, jedna z najbarwniejszych postaci Beale Street.

10 lat temu...
2007.09.23 w Austin zmarł 49-letni Gary Primich, harmonijkarz, gitarzysta i wokalista, współzałożyciel Mannish Boys. Współpracował z Marcią Ball, Ruthie Foster i Jimmiem Vaughanem. Zmarł z powodu przedawkowania heroiny.
  
  szukaj  


[również w treści]
 
 
  logowanie  

Nie jesteś zalogowany/-a

login: 

hasło: 




Nie pamiętam hasła

Zarejestruj się

 
  reklama  
 
  najnowsze  
 2017-09-17 21:38:39
  Z RODZINĄ NA RAWA BLUES FESTIVAL
 2017-09-17 21:32:30
  TRAFILIŚMY NA BRYLANT, KTÓRY NAZYWA SIĘ MARCUS KING
 2017-09-07 10:52:48
  ZAWODNIK MMA NA RAWA BLUES FESTIVAL!
Powered by PHP, Copyright (c) 2007-2017 ..::bestyjek::..