reklama  
 
  play  
Poniedziałek, 16 Lipca w Radio Derf
 Playlista   Pomoc   Parametry Play
Bluesdelta
Play
jazz
Play
standard
Play
soul
Play
bluesrock
Play
polskiblues
-=-=-=-=-=-                    FROM MEMPHIS TO NORFOLK – ZBIÓR ARTYKUŁÓW PRZEDSTAWIAJĄCYCH SYLWETKI WCZESNYCH BLUESMANÓW Z DELTY MISSISIPI, ZAPRASZAMY DO LEKTURY !!!                    -=-=-=-=-=-                    
  
NOWOŚCI : Joe Bonamassa - British Blues Explosion Live (2018)



NOWOŚCI : Chick Corea - [2018] - Chinese Butterfly



NOWOŚCI : Beth Hart & Joe Bonamassy - [2018] - Black Coffee



NOWOŚCI : Martyna Jakubowicz - Zwykły Włóczęga (2018)



Bluesdelta
  Aktualnie: "Skip James - Legends of Country Blues - CD 1/5 - Jesus Is a Mighty Good Leader"
jazz
  Aktualnie: "Bireli Lagrene - 07- Sim"
standard
  Aktualnie: "Albert Collins - Frozen Alive - Cold Cuts"
soul
  Aktualnie: "Otis Redding - Good To Me - A Hard Day`s Night"
bluesrock
  Aktualnie: "John Butler - John Butler - Busted"
polskiblues
  Aktualnie: "KRZAK - NIEPOKONANI - Blues E-dur"
 
  menu  
aktualności
artykuły
download
festiwale
forum
From Memphis to Norfolk
galeria
koncerty
kontakt
linki nadesłane
o Radio Derf
reklama w Radio Derf
reportaże i wywiady
transmisje live
 
  reklama  
 
  partnerzy  
 
  odwiedzający  
 Wizyty:
start: 2007-07-03
 [3038880]  Wizyt łącznie
 [272]  Wizyt dzisiaj
 
  reklama  
 
  reklama  
 
  statystyki  
 [272]  Zarejestrowanych użytkowników
 [0]  Zalogowanych

 [899]  Aktualności

 [7]  Koncertów
 [0]  Nieopublikowanych
 [7]  Archiwalnych

 [93]  Galerii

 [21]  Linków

 [0]  Postów RD

 [55]  Reportaży/Relacji

 [3]  Forum

 [120]  Tematów forum

 [2449]  Postów forum
 
  reportaże i wywiady  
<< (1 dokumentów/strona 1 z 1/dokumenty 1-1) >>
''Sometimes a man has to sing a blues''. Reportaż z Zimbabwe
Autor: administrator, 2009-01-16 19:35:55
''Sometimes a man has to sing a blues''. Reportaż z Zimbabwe

by Jarek Sępek

Zasiadłem w ciemnym wnętrzu, przy szklaneczce patrząc na czterech dziarskich staruszków przygotowujących instrumenty na scenie. Wokół niewielu ludzi, Book Café przy Fife Street, wspiąłem się tu po schodach na dach nad sklepami. Na ogłoszeniu zobaczyłem ''Luck Street Blues'', wszedłem do środka.

Basista żuł gumę, gitarzysta w przyprószonych siwizna włosach, za nim klawiszowiec w dżinsowej kurtce, zasłaniając bębniarza. Zaczęli z cicha, na siedząco, statycznie jakimś jazzem. Bas czuć było w piersiach, perkusja dudniła niespiesznie, gitara i klawisze łaskotały, ludzie dzwonili szklankami i widelcami.

Cały dzień włóczyłem się ulicami Harare, stolicy Zimbabwe, bez celu, podglądałem mieszkańców. Ciągle będąc w zawieszeniu, w drodze. Trafiłem wreszcie do knajpy, gdzie z czapka leżąca na stole, przy szklaneczce piwa, zaparty ramionami w postrzępionych rękawach, wsłuchiwałem się w leniwe dźwięki, trochę już przysypiając.

I wtedy skończyli z jazzem, gitarzysta wstał z krzesła, wyczekał aż zostaną przełknięte ostatnie kęsy kolacji, podszedł do mikrofonu i głębokim, miękkim i spokojnym głosem powiedział, jakby wieścił skrywaną w sercu życiową prawdę – ''Ones in a while man has to sing a blues'' - po czym uderzył w struny swej gitary, wydobywając dźwięk wibrujący w uszach, trafiający wprost do wnętrza. Coś o miłości, złamanym sercu i o tym, ze życie toczy się dalej. Głęboki głos wypełniał sale, a palce tańczyły na gryfie rozgrzewając go do czerwoności.

Zacząłem się kołysać w rytm mocnych bębnów i ostrej gitary, ktoś wskoczył na parkiet, publika się ożywiła, coraz więcej ludzi.
Bas sunął po podłodze wprawiając w drgania krzesło i stół, wtórowała mu gitara, struny skakały jak sprężyny, a głos rozchodził się w zadymionym powietrzu otulając słowami.
- Chcecie wiedzieć dlaczego gram bluesa? - zapytał gitarzysta po skończonym kolejnym utworze - Później wam powiem - zaśmiał się, gdy już grali dalej.

Pojawił się drugi wokalista, młodszy, w kapeluszu, śpiewał ''I wanna show you the land of blues'', coraz mocniej, prosto i solidnie, czarując publikę.

Odpływałem w kolejnych łykach, płynąc w krainę bluesa. Znów w barze, moim świecie, gdzie puste butelki, przyciemnione żarówki, muzyka i ludzie, różni, radośni, samotni, w parach, zmęczeni, weseli. Przyszli by się spotkać, by przez chwile być razem, jak wszędzie - czy to w Egipcie przy fajce wodnej i herbacie, Sudanie przy ruchliwej i aromatycznej ulicy, Etiopii podglądając zmysłowe kelnerki, Kenii przy meczu w telewizji, Kongu, gdzie podający chłopak przysiadał się do nas po godzinach, stając się najlepszym kumplem - wszędzie tam gdzie przesiadywałem, gdzie czułem się dobrze.

A teraz Luck Street Blues, lokalne kawałki, cala sala śpiewa razem z nimi.
To miejsca zwykle i niezwykle, miejsca gdzie przenika się muzyka, śmiechy, zjawiają się przeróżni ludzie, gdzie przenikają się światy.

Po godzinie szaleństwa na scenie i parkiecie, band znów przeszedł do jazzu, zamykając wieczór klamra. Wracaliśmy do cichej przystani, oczyszczeni, zjednoczeni.
I jeszcze głos ze stolika obok do starszego gitarzysty - To dlaczego grasz tego bluesa?
Ale odpowiedz nie była potrzebna. Już wiedzieliśmy, ze raz na jakiś czas, człowiek po prostu musi zagrać bluesa...

http://www.bergamuty.net
http://www.sempeck.pl
foto: © hoppe. Dave Ndoro wokalista Luck Street Blues.
 [0] komentarzy    skomentuj  
<< (1 dokumentów/strona 1 z 1/aktualnie 1-1) >>
 
  kalendarium  
Dziś jest: 2018-07-16
52 lat temu...
1966.07.16 W Londynie powstała grupa Cream, jedna z najsławniejszych formacji brytyjskiego rocka. założona przez Erica Claptona, Jacka Bruce'a i Gingera Bakera.

79 lat temu...
1939.07.16 w Belzoni w Missisipi ur. się Denise LaSalle, chicagowska wokalistka bluesowa i soulowa, gwiazda Malaco Records.

79 lat temu...
1939.07.16 w Memphis ur. się William Bell, wokalista soulowy, jeden z twórców brzmienia Staxa.
  
  szukaj  


[również w treści]
 
 
  logowanie  

Nie jesteś zalogowany/-a

login: 

hasło: 




Nie pamiętam hasła

Zarejestruj się

 
  reklama  
 
  najnowsze  
Powered by PHP, Copyright (c) 2007-2018 ..::bestyjek::..